woman in red tube top holding two doughnuts 802933 - Czy język marki musi być trendy?

W sferze leksykalnej język ewoluuje i bogaci się. To zjawisko zupełnie normalne i nie trzeba się nim przejmować. Często słyszy się głosy, że stan języka się pogarsza, język polski jest zaśmiecany wszelakiego rodzaju naleciałościami z innych języków. Nie należy się tym zjawiskiem martwić, bo nie zagraża on samemu językowi. Natomiast, warto się zastanowić nad tym, jak zmiany w języku, słowa, które stają się trendy i popularyzowanie ich w mediach wpływa na nasz indywidualny język a w związku z tym na język, którym się posługuje nasza marka. Jeśli chcesz wiedzieć, czy język marki musi być trendy, czytaj dalej…

Kto lub co kształtuje nasz język?

Myślisz, że zupełnie bez znaczenia jest jak mówi jakiś dziennikarz, poseł, aktor czy celebryta? Otóż nie! Media w dalszym ciągu kształtują nasz język oraz nadają nowe znaczenia słowom lub wyrażeniom powszechnie znanym i używanym.  Pamiętaj, że wiele wyrażeń często powtarzanych traci swoje pierwotne znaczenie i często to nowe znaczenie jest bardziej ironiczne lub wręcz negatywne.

Zestawienia, które “zmieniają” znaczenie

Najlepszym tego przykładem jest hasło „dobra zmiana”. Jest to fantastyczne hasło samo w sobie. Językowo i komunikacyjnie jest to jedno z najlepszych haseł polityczno-społecznych ostatnich lat. A praktycznie? Stało się ono najbardziej obśmianym hasłem ostatnich lat. Stąd takie niewinne zestawienie słów „dobra” i „zmiana”, które można użyć w wielu kontekstach i powinno ono doskonale wzmocnić przekaz. To, co  stało się z tym wyrażeniem, sprawia, że należy być bardzo ostrożnym teraz, aby używać lub nadużywać tego wyrażenia. Jest to tylko jeden przykład. Takich wyrażeniem przez lata było mnóstwo i wiele jeszcze powstanie. To samo było z wyrażeniem “Taka sytuacja”, pamiętasz? W ten sposób język trendy zaczął mieć ironiczne zabarwienie.

Nieświadome chłonięcie

Przypominam – my chłoniemy wszystko to, co słyszymy a potem nieświadomie powtarzamy. Napisałam „nieświadomie”, ale pamiętaj, że to słowo nie może istnieć  u moich czytelniczek, które powinny dążyć do bycia Świadomym użytkownikiem języka. Dlatego bądź ostrożna i filtruj to, co słyszysz, aby uniknąć używania niekomfortowych wyrażeń.

“Coś” się do nas przylepi…

Ale nie tylko “ten pan z telewizji” ma wpływ na to, jakiego języka używamy. Wszystko, co nas otacza ma wpływ na nasz język i na to, jak mówimy. Dosłownie wszystko. My przetwarzamy wszystkie bodźce zewnętrze, przetwarzamy je i produkujemy własne wypowiedzi. Często nie uświadamiamy sobie, że „coś” się do nas przylepi i powtarzamy to bardzo często. Następnie się odlepi, aby zostawić miejsce czemuś nowemu. I tak ciągle nasz język – chcąc nie chcąc – staje się trendy. Do tego dochodzą anglicyzmy, które pojawiają się w naszym języku wraz z rozwojem technologii i wstępują do języka na stałe.

Prof. Miodek o języku trendy

Jest to jeden z elementów audytu treści, który wykonuję na tekstach właśnie po to, żeby zdiagnozować styl językowy.  Jest to niezbędne, aby określić czy komunikacja marki jest bardziej trendy czy też bardziej uniwersalna. Jeśli intuicyjnie myślisz, że „trendy” to niekoniecznie pozywtywne określenie, to masz rację. Język nie musi być modny ani trendy ani nic z tych rzeczy. Jeśli nie wierzysz mi, posłuchaj prof. Miodka, który na ten temat wypowiadał się kilkukrotnie. Język nie powinien podążać za tym, co się dzieje aktualnie. Wszelakie zmiany w języku to procesy bardzo długotrwałe i niezawsze wnikają w strukturę języka i zostają przez język przyjmowane.

Chcę być bardziej cool

Wiem, że trudno oprzeć się pokusie, żeby nie być modnym, nowoczesnym i na czasie, używając wyrażeń, które właśnie „pojawiły” się w języku. Zwłaszcza, że w dalszym ciągu pokutuje wrażenie, że używając języka „młodzieżowego”, będziemy odbierani jako bardziej cool, i fajni, i w dechę. Wiem, rozumiem, że to może być ogromną pokusą. Ponieważ bycie cool, fajnym i w dechę to w powszechnym mniemaniu równa się byciu lubianym i posiadaniu coraz to więcej obserwujących. Będę odradzać takiego myślenia. Będę w dalszym ciągu namawiać do szukania potencjału w samym języku a nie w chwilowych tendencjach. Do szukania własnego stylu i autentyczności. Więcej o autentyczności możesz poczytać tutaj.

A jak się ma Twój osobisty język?

Piszę Ci o tym, żeby Ci uświadomić, że im bardziej starasz się być trendy Ty, tym bardziej będzie nią Twoja marka. I, jak widzisz z powyższego, nie będzie to dla Twojej marki komplementem i niekoniecznie zjedna Ci nowych obserwatorów. Dlatego zastanów się czy przypadkiem Twoja marka nie idzie w tym kierunku, bo Twój osobisty język jest pełny tego typu ozdobników, które zbierasz zarówno z mediów jak i z otoczenia. Czy to na pewno Wam (Tobie i Twojej marce) służy?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *